środa, 16 maja 2012

Dzień 56

Znacie właściwości olejku eterycznego z grapefruita? Otóż to bardzo ciekawy produkt, z którego warto korzystać podczas odchudzania. Po pierwsze można dodawać 2 krople na 10ml dobrego oleju (oliwa z oliwek, olej migdałowy, olej sezamowy, ten ostatni tylko jeśli nie mamy alergii na orzechy) i masować nim ciało. Niezawodne gdy się pozbywamy skórki pomarańczowej lub gdy mamy tendencję do zatrzymywania wody. Oczywiście do stosowania regularnie.

Odradzam natomiast stosowanie świeżych cytrusów bezpośrednio na skórę, bo kwasy zawarte w tych owocach i mogą działać bardzo drażniąco na nabłonek. Lepiej już je zjeść ze smakiem.



poniedziałek, 7 maja 2012

Dzień 47

Majówka za nami. Dla mnie był to wspaniały czas, choć nie wolny od dietetycznych grzechów. Ale by się przed sobą usprawiedliwić równocześnie przyznaje, że niezwykle aktywnie spędziłam te kilka dni między innymi malując swoje mieszkanie. Waga stanęła niestety na 68kg i czuję, że aby ją obniżyć muszę się bardziej postarać.
Szalony entuzjazm z początku akcji przeszedł odrobinę w zmęczenie i chęć odmiany. To niebezpieczny dla mnie moment. Dlatego postanowiłam postępować zgodnie z zasadami Kaizen i wykonywać regularnie z pozoru małe działanie, które będzie mnie przybliżać do celu.
Moje małe działanie to ćwiczenia tybetańskie rano przed pracą. Mam nadzieję, że będę dzięki temu bardziej skupiona. Dyscyplina  - kształtuje charakter, prowadzi do celu. Dla mnie nie jest to droga łatwa, choć daje ogromną satysfakcję.

fot. K.Kaczkowska

piątek, 20 kwietnia 2012

Dzień 30

Już 30 dni na diecie. Zgodnie z zasadą małych ale powtarzanych kroków, po tym okresie człowiek się przyzwyczaja do zmiany.
Cieszę się, bo realizuję moje zamierzenie, dzień za dniem, wkładając w to tyle wysiłku na ile mnie stać. Miałam potknięcia - sernik podczas świąt, popcorn w kinie, ale nie poddawałam się i kontynuowałam. I to działa! Przez ostatnie 30 dni schudłam ponad 3 kg. Nawet jeśli to nie jest spektakularny wynik, to bardzo abstrakcyjny dla mnie sprzed 2 miesięcy. Dlatego mówię sobie  - good job!

Jeśli Tobie nie udało się wytrwać, nie miej sobie za złe. Zacznij raz jeszcze. Trzymam kciuki, bo nie tylko cel jest ważny ale droga, którą do niego dochodzimy! Don't give up...



czwartek, 19 kwietnia 2012

Dzień 29

Dziś na stronie Wegedzeciaka ukazał się mój artykuł o tym, czym właściwie są ekologiczne kosmetyki i jak je rozpoznać. Polecam, bo często można znaleźć błędne informacje, a mało z tych co piszą siega do źródeł, czyli regulaminów agencji certyfikujących.




środa, 18 kwietnia 2012

Dzień 28

sxc.hu

Lubicie kawę? Ja lubię baaardzo. I choć wiem, że nie jest zbyt wskazana i zakwasza organizm, to z niej nie zrezygnuję. Ostatnio najbardziej smakuje mi kawa przygotowana w kawiarce. I delektuję się jej aromatem.

Ale któregoś dnia myjąc kawiarkę zastanowiłam się nad kawowymi fusami i ich użytecznym ekologicznym wykorzystaniem. Spokojnie, nie sugeruję bynajmniej ich spożywania. Za to dobrym pomysłem, szczególnie podczas odchudzania jest peeling.

PEELING KAWOWY

Składniki:
dzienna porcja kawowych fusów (lub 2 dniowa, jeśli starcza Ci jedno słabe latte) około 4 łyżki
łyżka grubych płatków owsianych
oliwa z oliwek lub najlepiej olej sezamowy w ilości zależnej od ilości fusów, dodajemy tyle by konsystencja była grudkowata a nie sypka

Składniki mieszamy i odstawiamy na 15 min.

Używamy, nakładając odrobinę na dłoń i masując skórę szczególnie na udach i pośladkach, bo to są miejsca podatne na celulit i tam nasze fusy mogą podziałać najefektywniej. Zabieg stosować raz w tygodniu.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Dzień 25

www.sxc.hu

Prawdziwi przyjaciele wspierają w dążeniach, choć czasem to wymaga wysiłku.

Wczoraj uczestniczyłam w przyjęciu, które obaliło założenie, że podczas diety należy się wystrzegać kolacji z przyjaciółmi. Tak, to prawda, mistrz ceremonii, a właściwie mistrzyni postarała się też z myślą o mnie i dostosowała menu do moich, jednostkowych potrzeb. Ciekawe, że innym uczestnikom spodobały się zasady, a dania były prawdziwym rarytasem i wszyscy zamiast pomstować na mnie, zachwycali się możliwościami diety, którą stosuję!

Wieczór był wspaniały. Dziękuję Ci A.

środa, 11 kwietnia 2012

Dzień 21

Uff, już po świętach. Czy Was też przerażała polska tradycja nadmiernego siedzenia przy stole? 


W moim przypadku święta przeszły lepiej niż się spodziewałam, ale nie udało mi się całkowicie uniknąć potknięć i naruszyłam wrażliwą konstrukcję moich zamierzeń. W zasadzie utrzymałam dietę. No prawie, bo 2 kawałki sernika jednak były.


Przyznaję, że ta odrobina słodkości to jednak zbyt wiele, bo działa w pewien sposób demotywująco. Cukier zasiał we mnie wątpliwość czy sobie dam radę, czy mój plan się zrealizuje. Przyznaję, że 21 dzień to z jednej strony czas na tyle długi, by można zobaczyć efekty (68kg), ale z drugiej strony to dopiero początek drogi. Obawy rosną. 
Chyba właśnie doszłam do momentu, gdy sens tego bloga się uwidacznia i potrzebuję słowa wsparcia, aby zobaczyć co za tym zakrętem.


Napiszcie jak u Was.


www.sxc.hu