Rano odbyłam wspaniałą wycieczkę rowerową po budzącym się wiosennie lesie. Choć jeszcze nie widać zieleni już zmienił się zapach na ten charakterystyczny dla pierwszych wiosennych dni. Wspaniale. Zresztą jeżdżenie na rowerze też jest przyjemnością samą w sobie, a wśród szumu drzew to już szczyt marzeń niejednego miejskiego rowerzysty.
Wieczorem doświadczyłam pokus związany z przyjęciem urodzinowym, ale tym razem się udało. Dzięki wielkie moim przyjaciołom za dopingowanie mnie w moim postanowieniu. Czasami jedno dobre słowo potrafi dodać skrzydeł.
Zrobiłam też moje pierwsze dyniowo-owsiane muffinki bez cukru, tłuszczu i mąki. Szczerze mówiąc spodziewałam się, że nikt mogący wybierać spośród brownies i innych pięknych wysoko - węglowodanowych ciast się nie skusi, a tu zaskoczenie - muffinki "wyszły" pierwsze. Nawet nie zrobiłam zdjęcia... ale ostatecznie to nie blog kulinarny.


Gdzie tu się daje "Lubię to!"?
OdpowiedzUsuńMuffinka spróbowałam - pyszny!