Wiadomo, że gdy się odchudzamy ważne jest picie wody, która wypłukuje z organizmu toksyny i resztki po spalaniu warstwy tłuszczowej, nad którą pracujemy. Odwodnienie organizmu spowalnia spalanie kalorii. A kiedy czujemy, że chce nam się pić, to już oznacza odwodnienie. A więc trzeba pić, pić i jeszcze raz pić. W praktyce to całkiem proste rozwiązanie przysparza wielu osobom, w tym i mnie, znaczny kłopot. Zrobiłam sobie licznik płynów, które wypijam. Aby nie zapomnieć włączyłam alarm w telefonie. Zawsze mam w bidonie przy sobie wodę lub herbatę ziołową. No i zaczynam dzień od szklanki wody. Te wszystkie zabiegi ułatwiają zadanie. Poza tym w internetowych zasobach można też znaleźć aplikacje, które po skonfigurowaniu będą przypominać by pić wodę. Przydatne narzędzie, szczególnie w biurze.
![]() |
| www.sxc.hu |
Z ekologicznego punktu widzenia najlepsze byłoby spożywanie wody ... z kranu. Niestety nie jest ona smaczna, przynajmniej nie w Warszawie. Więc łatwiej sięgnąć po butelkę wody ze sklepu. I tu zaczyna się ekologiczny problem, bo butelka i zakrętka, wiadomo, tworzywa sztuczne. Żałuję bardzo, że nie ma butelek na wymianę tak jak w Niemczech.
Do tego im większą odległość pokonała, tym znaczniejszy jest nasz ślad węglowy. Dlatego, jeśli już wybieramy butelkowaną wodę, to chociaż wybierajmy tą lokalną, a nie snobujmy się kupując wodę z Francji, a nawet z Fidżi...
ps.
Nadal trwam na diecie. Kilka osób też dołączyło do akcji. Wieeelkie dzięki!
Dzień 8, 29.03.2012:
waga: 70,3 kg
sport: rower
dieta: sama jestem zaskoczona, że jednak umiem zrezygnować ze słodyczy i węglowodanów
samopoczucie: oczywiście, że chciałabym aby waga spadała bardziej spektakularnie, ale cieszę się, że trwam w postanowieniu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz