piątek, 20 kwietnia 2012

Dzień 30

Już 30 dni na diecie. Zgodnie z zasadą małych ale powtarzanych kroków, po tym okresie człowiek się przyzwyczaja do zmiany.
Cieszę się, bo realizuję moje zamierzenie, dzień za dniem, wkładając w to tyle wysiłku na ile mnie stać. Miałam potknięcia - sernik podczas świąt, popcorn w kinie, ale nie poddawałam się i kontynuowałam. I to działa! Przez ostatnie 30 dni schudłam ponad 3 kg. Nawet jeśli to nie jest spektakularny wynik, to bardzo abstrakcyjny dla mnie sprzed 2 miesięcy. Dlatego mówię sobie  - good job!

Jeśli Tobie nie udało się wytrwać, nie miej sobie za złe. Zacznij raz jeszcze. Trzymam kciuki, bo nie tylko cel jest ważny ale droga, którą do niego dochodzimy! Don't give up...



czwartek, 19 kwietnia 2012

Dzień 29

Dziś na stronie Wegedzeciaka ukazał się mój artykuł o tym, czym właściwie są ekologiczne kosmetyki i jak je rozpoznać. Polecam, bo często można znaleźć błędne informacje, a mało z tych co piszą siega do źródeł, czyli regulaminów agencji certyfikujących.




środa, 18 kwietnia 2012

Dzień 28

sxc.hu

Lubicie kawę? Ja lubię baaardzo. I choć wiem, że nie jest zbyt wskazana i zakwasza organizm, to z niej nie zrezygnuję. Ostatnio najbardziej smakuje mi kawa przygotowana w kawiarce. I delektuję się jej aromatem.

Ale któregoś dnia myjąc kawiarkę zastanowiłam się nad kawowymi fusami i ich użytecznym ekologicznym wykorzystaniem. Spokojnie, nie sugeruję bynajmniej ich spożywania. Za to dobrym pomysłem, szczególnie podczas odchudzania jest peeling.

PEELING KAWOWY

Składniki:
dzienna porcja kawowych fusów (lub 2 dniowa, jeśli starcza Ci jedno słabe latte) około 4 łyżki
łyżka grubych płatków owsianych
oliwa z oliwek lub najlepiej olej sezamowy w ilości zależnej od ilości fusów, dodajemy tyle by konsystencja była grudkowata a nie sypka

Składniki mieszamy i odstawiamy na 15 min.

Używamy, nakładając odrobinę na dłoń i masując skórę szczególnie na udach i pośladkach, bo to są miejsca podatne na celulit i tam nasze fusy mogą podziałać najefektywniej. Zabieg stosować raz w tygodniu.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Dzień 25

www.sxc.hu

Prawdziwi przyjaciele wspierają w dążeniach, choć czasem to wymaga wysiłku.

Wczoraj uczestniczyłam w przyjęciu, które obaliło założenie, że podczas diety należy się wystrzegać kolacji z przyjaciółmi. Tak, to prawda, mistrz ceremonii, a właściwie mistrzyni postarała się też z myślą o mnie i dostosowała menu do moich, jednostkowych potrzeb. Ciekawe, że innym uczestnikom spodobały się zasady, a dania były prawdziwym rarytasem i wszyscy zamiast pomstować na mnie, zachwycali się możliwościami diety, którą stosuję!

Wieczór był wspaniały. Dziękuję Ci A.

środa, 11 kwietnia 2012

Dzień 21

Uff, już po świętach. Czy Was też przerażała polska tradycja nadmiernego siedzenia przy stole? 


W moim przypadku święta przeszły lepiej niż się spodziewałam, ale nie udało mi się całkowicie uniknąć potknięć i naruszyłam wrażliwą konstrukcję moich zamierzeń. W zasadzie utrzymałam dietę. No prawie, bo 2 kawałki sernika jednak były.


Przyznaję, że ta odrobina słodkości to jednak zbyt wiele, bo działa w pewien sposób demotywująco. Cukier zasiał we mnie wątpliwość czy sobie dam radę, czy mój plan się zrealizuje. Przyznaję, że 21 dzień to z jednej strony czas na tyle długi, by można zobaczyć efekty (68kg), ale z drugiej strony to dopiero początek drogi. Obawy rosną. 
Chyba właśnie doszłam do momentu, gdy sens tego bloga się uwidacznia i potrzebuję słowa wsparcia, aby zobaczyć co za tym zakrętem.


Napiszcie jak u Was.


www.sxc.hu

piątek, 6 kwietnia 2012

Dzień 16

Dzisiaj zaczęłam obawiać się czy dam sobie radę podczas świąt. Bardzo bym chciała nie zmienić nic w mojej diecie, ale wiadomo, pod naporem wrażeń może się ugiąć i najwytrwalszy. Dlatego postanowiłam się przygotować i opracować plan działania. Przede wszystkim zminimalizować siedzenie przy świątecznym stole, co w mojej rodzinie jest częścią tradycji. Spacer? Dobry pomysł, gorzej jak będzie padać. Pić dużo wody? Ok. Jeszcze raz spisać w punktach dlaczego się odchudzam i zaglądać do zapisków w ciągu dnia? Można spróbować.

Jeśli macie inne pomysły to pomóżcie mi.

www.sxc.hu


środa, 4 kwietnia 2012

Dzień 14

Już dwa tygodnie odkąd postanowiłam o siebie bardziej zadbać. Czas by podjąć temat kosmetyków.

Wybrałam ekologiczny kosmetyk, który bardzo dobrze pielęgnuje skórę zarówno podczas jej rozciągania, oraz gdy chudniemy, a skóra traci na elastyczności. Ów kosmetyk to Balsam na rosnący brzuszek Essential Care. I niech nazwa nikogo nie zniechęci, ważny jest skład, a w nim dużo istotnych dla skóry witamin oraz roślinny kwas Omega 7. Te składniki, odżywiają skórę nie tylko na powierzchni ale również w głębszych warstwach. Konwencjonalny kosmetyk nie dotrze głęboko, bo składniki na bazie ropy pozostaną na powierzchni tworząc tłustą warstwę i ograniczając oddychanie skóry.

Balsam Essential Care stosuję od 6 dni  na nogi,  brzuch i ramiona, i to prawda, że skóra jest delikatniejsza, miękka. Zapach jest bardzo subtelny, cytrusowy. Konsystencja na początku mnie zaskoczyła, bo wygląda na bardzo gęstą. Jednakże, gdy odrobinę balsamu wyjmujemy z pojemnika, pod wpływem ciepła skóry olej kokosowy zawarty w produkcie rozpuszcza się i balsam nabiera konsystencji gęstego olejku. Szybko się wchłania i nie wymaga nadmiernego masowania. Swoją drogą dobry masaż nie zły, gdy chcemy pozbyć się toksyn z organizmu.

Dodatkowym atutem jest certyfikat Soli Association, co gwarantuje między innymi ekologiczne składniki i brak konserwantów, czyli bezpieczeństwo.

Ja jestem z niego bardzo zadowolona.



niedziela, 1 kwietnia 2012

Dzień 11

Hurrrrrrrrra! I to nie Prima Aprilis.

Właśnie dziś wskazówka opadła trochę poniżej mojej psychologicznej granicy 70kg. 

Ale się cieszę! 

A już byłam wątpiąca... Kto mi przybije piątkę?



www.sxc.hu